Gdyby jedynie funkcje życiowe były wyznacznikiem życia, można byłoby się pokusić
o stwierdzenie: życie jest proste.
Ile możesz przeżyć bez tlenu, ile bez wody i jedzenia? Trzy minuty, trzy dni, trzy tygodnie?
To zależy od wielkości Twoich energetycznych zapasów, tempa przemiany materii, temperatury otoczenia w jakim się znajdziesz czy wysiłku. Nie ma jednoznacznych odpowiedzi na te pytania. Pewne jest, że gdy przestaniesz oddychać, jeść czy pić w końcu umrzesz.
Zatem oddychasz, na dodatek nie musisz tego kontrolować. Pijesz i jesz- patrząc na wypełnione półki sklepów, zdobycie posiłku już nie jest walką o przetrwanie. Zatem ŻYJESZ !
Proste ? Chciałabym.
Życie to różne etapy po sobie następujące, a w nich chwile lepsze, gorsze i te … tragiczne, kiedy żyjąc kolejny raz coś w Tobie umiera.
Zdarza się, że w wyniku często nieplanowanych zdarzeń tracisz coś, co było dla Ciebie wartością niepodważalną. Miłość, która miała trwać, zdrowie, przecież choroby nie zapraszaliśmy. Ciało, które miało nas nie zawieść, plan, miał się spełnić… i ludzie, którzy zawodzą, bo mają tak jak Ty więc przychodzą i odchodzą.
Życie staje się nagle stanem trudnym do wytrzymania. Jakby wszystko straciło wokół Ciebie znaczenie, zlało się w jedno okrutne cierpienie, które rozrywa Twoje myśli i ciało. Uczucia Cię tak bardzo zalewają, od wewnątrz się nimi dławisz.
Starasz się nie myśleć- na marne, starasz się nie czuć, powoli się wyłączasz. Masz wszystko i wszystkich w szerokim poważaniu. Człowiek jest tak stworzony, że się ratuje nawet nieświadomie. Oddychasz z trudem ale ciało Cię zmusza, jesz tam coś, w końcu głód Ci dokucza i pijesz, pewnie nie wodę. Wciąż żyjesz.
Sens własnego życia tracimy nagle bądź jak świecę powoli wypalamy. Wtedy skrywasz się gdzieś głęboko pod kocem nie rozróżniając nocy i dnia, a to co Cię otacza jest Ci obojętne. Jak trzeba zakładasz odpowiednią maskę, uśmiechasz się, a w pracy robisz co Ci szef karze. W takim momencie własnego życia czujesz jakbyś zniknął razem z tym co utraciłeś, skończyło się, odeszło. Wiesz, że nie będzie jak było.
I tu chcę Cię dziś zatrzymać- nie będzie tak jak było. Może będzie gorzej- jeszcze chwilę,
a może lepiej z czasem- z pewnością inaczej. Takie jest teraz Twoje życie. Dopisujesz do niego straty, zdrady, choroby, pożegnania… i z tym bagażem idziesz dalej. Życie może nie jest proste ale jest twarde, wiele zniesie i przetrzyma nie jedną Twoją śmierć. Nic Ci nie obiecam, pewna jestem jedynie, że jeszcze wiele do niego dopiszesz.
Daj Życiu szansę dalej żyć.
Oddychaj!
K.